Przejdź do treści

Wiadomości

Młodzi pomogli mu otworzyć serce

  • 28 maja 2018 r.
Młodzi pomogli mu otworzyć serce
Młodzi pomogli mu otworzyć serce

„Urodziłem się w Wietnamie i już od dziecka pragnąłem zostać księdzem. Potem otrzymałem książkę o św. Dominiku Savio od księdza, który wpłynął na moje życie. Byłem pod wrażeniem filmu o Księdzu Bosko i powiedziałem sobie: «To jest wzór kapłana, jakim chciałbym być»”. Takim świadectwem dzieli się Joseph Tran Van Lich, salezjanin misjonarz w Brazylii.

„Tak oto nawiązałem kontakt z salezjanami, a potem dojrzałem w powołaniu misyjnym. Przybyłem do Brazylii pod koniec 2014 roku na asystencję. Po przybyciu do inspektorii Brazylii–Campo Grande (BCG) «zostałem bezpośrednio skierowany na misję zamieszkaną przez tubylców, gdzie nie mogłem rozmawiać ani po portugalsku, ani w języku Xavante, ludu, który zamieszkiwał tę moją ziemię obiecaną. Byłem jak głuchoniemy, byłem inny».

„To było dla mnie bardzo trudne, przeżyłem pewne momenty kryzysu, chciałem nawet wrócić do ojczyzny. Ale przemyślałem to wszystko, pomodliłem się i zdecydowałem się pozostać. Kiedy zostałem, znalazłem siłę i pragnienie uczenia się «nowego» języka, a moje życie zaczęło zmieniać się na korzyść. Najpiękniejsze momenty polegały na dzieleniu życia z tymi tubylczymi plemionami: wziąłem udział w wielkim święcie kulturowym o nazwie «Wai-a» i odtąd zacząłem być postrzegany jako «jeden z nich».

„Potem zostałem posłany do jednego z miast w głąb Mato Grosso, gdzie pobierałem lekcje portugalskiego i pomagałem w prowadzeniu dzieła społecznego. Tam misjonarze pracowali bardzo intensywnie, stąd byłem zmęczony, ale nie zniechęcałem się, ponieważ powtarzałem sobie: «to jest moje powołanie, ponieważ jestem synem Księdza Bosko». W tym czasie wiele nauczyłem się od ludzi młodych, nauczyli mnie również, jak otworzyć serce. Wielu mnie pytało: «potrzebujesz pomocy?» albo «mogę ci pomóc?» i zapraszali mnie na swoje różne, kreatywne zajęcia duszpasterskie.

„Obecnie jestem na drugim roku teologii w wielkiej wspólnocie formacyjnej w São Paulo, gdzie są studenci różnych kultur: to wszystko pozwala mi doświadczyć bogactwa salezjańskiego życia.

„A poza tym, od ubiegłego roku chodzę do oratorium, do którego uczęszcza setka dzieci i młodzieży. Kocham to oratorium, ponieważ spotykam tam tych, których preferował Ksiądz Bosko: młodych ubogich! Z nimi czuję się szczęśliwy z powodu mojego salezjańskiego powołania.

„Młodym salezjanom, którzy pragną zostać misjonarzami, pozostawiam dwie rady. Pierwsza to ta: bądź bardziej salezjaninem i żyj intensywnie naszymi Konstytucjami, i w ten sposób już będziesz misjonarzem! A druga jest następująca: żyj salezjańską radością, jako radością, która rodzi się z wnętrza i rozwija w zażyłości z Jezusem Chrystusem; żyj uśmiechem, który ma swoje korzenie”.

Źródło

Udostepnij