Przejdź do treści

Wiadomości

Aleksandrów Kujawski: Jubileusz Kolegium Kujawskiego

  • 1 października 2016 r.
(fot. www.aleksandrow-jk.salezjanie.pl/szkosal)
(fot. www.aleksandrow-jk.salezjanie.pl/szkosal)

„Oto strzelił w niebo nowy Krzemieniec....Aleksandrów Kujawski jego miano” Takie słowa można przeczytać w „Rzeczpospolitej”z dn.16 grudnia 1923 roku. Wszystko jednak zaczęło się znacznie wcześniej – przed stu laty i trwa mimo wichrów historii do dziś.

Początek uczelni naszych czasów to rok 1991, kiedy salezjanie odzyskali szkołę. Rozpoczęła się mozolna odbudowa salezjańskiego dzieła nad Tążyną, którą pokierował ks. dyrektor Stefan Metrycki. Pod jego pieczą powstała szkoła podstawowa, działająca kilka lat, oraz gimnazjum. Dzięki staraniom księdza Metryckiego gimnazjum i liceum uzyskały status szkół publicznych. Księdzu Romanowi Jachimowiczowi uczelnia zawdzięcza nowy architektoniczny wyraz. Budynek był tak zaniedbany, że właściwie wymagał zbudowania od podstaw. Tak powstała szkoła w nowym kształcie, cieszącym uczniów, ich rodziców i nauczycieli – będące dumą miasta Kolegium Kujawskie.

29 września 2016 roku to dzień świętowania 25-lecia Charyzmatu Salezjańskiego w Kolegium Kujawskim. W dziękczynieniu za ten dar połączyła nas Msza św., której przewodniczył Ksiądz Inspektor Inspektorii św. Wojciecha w Pile Roman Jachimowicz. W modlitwie polecaliśmy Bogu żyjących współtwórców szkoły i tych, którzy odeszli, bo „wdzięczność jest pamięcią serca”. Potem, by tradycji stało się zadość, uczniowie klas pierwszych gimnazjum i liceum, pod opieką swoich wychowawców, złożyli uroczyste ślubowanie. W murach uczelni nad Tążyną nie mogło zabraknąć dźwięków kujawiaka, odtańczonego przez uczniów, wg choreografii p. prof. Doroty Branickiej, a ich zdolności aktorskie ujawniła sztuka obrazująca początki i trwałość dzieła św. Jana Bosko, przygotowana przez p. prof. Agnieszkę Szymańską. W podniosły nastrój wprowadził zgromadzonych chór Cordiale Coro pod batutą p. Jarosława Dąbrowskiego.

Nie byłoby powodów do świętowania, gdyby nie wysiłek, przychylność i troska władz salezjańskich i świeckich, licznych zaprzyjaźnionych instytucji i placówek oświatowych, rodziców i absolwentów wspierających szkołę. Wszystkim wymienionym ks. dyrektor Grzegorz Gruba złożył serdeczne podziękowania, wsparte okolicznościowymi upominkami. Szczególne wyrazy wdzięczności skierował do władz kuratoryjnych w osobach pani Małgorzaty Oborskiej i pani Teresy Więczkowskiej. Docenił pomoc i przychylność pana Starosty Dariusza Wochny, pana Burmistrza Andrzeja Cieśli oraz przewodniczącego Rady Miasta – pana Bogdana Wypija. Podziękował także władzom salezjańskim, dyrektorom i księżom związanym ze szkołą. Słowa wdzięczności i pamiątkowe medale trafiły do nauczycieli i pracowników, wspierających szkołę swoim wysiłkiem od dwudziestu pięciu lat.

Atmosfera robiła się coraz radośniejsza i osiągnęła apogeum w widowiskowym, zbiorowym tańcu uczniowskim, zwanym belgijką, odtańczonym na szkolnym boisku. Po radościach duchowych przyszedł czas na małe co nieco. Przy żurku kujawskim i tradycyjnej kiełbasce z grilla słychać było śmiechy, gwar rozmów i okrzyki towarzyszące spotkaniom dawno niewidzianych przyjaciół. Wspomnieniom nie było końca.

A warto wspomnieć początek, gdy dawno, dawno temu „strzelił w niebo nowy Krzemieniec”. Strzelił przed stu laty z ducha oporu wobec wzmożonej rusyfikacji. Stało się oczywiste, że narodowi jest potrzebna cnota wytrwania, pielęgnowania własnej kultury, pamięci historii, by gdy nadejdzie „światła godzina”, było na czym budować. Mając jednocześnie świadomość, że czas budowania będzie należeć do młodych, aleksandrowianie założyli w 1905 roku Koło Polskiej Macierzy Szkolnej. Z inicjatywy ks. Franciszka Szczygłowskiego, kapelana kolejarzy i proboszcza, dzięki materialnemu wsparciu hrabiego Mycielskiego Trojanowskiego, rozpoczęto w 1913 roku budowę dużego gmachu – początkowo z przeznaczeniem na czytelnię, miejsce zebrań i zabaw oraz remizę straży pożarnej. Sale jednak rozplanowano tak, by mogły służyć jako klasy szkolne.

Prace budowlane przerwał wybuch I wojny światowej. Po zajęciu Aleksandrowa Niemcy prowizorycznie wykończyli gmach i zorganizowali w nim gospodę żołnierską – Soldatenheim. W roku 1916 na skutek starań ks. Szczygłowskiego władze okupacyjne pozwoliły otworzyć w części budynku czteroklasową Szkołę Realną Polskiej Macierzy Szkolnej. Początkowo do trzech klas pierwszych uczęszczało ok. 80 uczniów, a w roku 1919 w pięciu klasach uczyło się ich ok. 260. Pierwszym dyrektorem tej szkoły był Henryk Zawacki (lub Zawocki). Pieczę nad całością sprawował ks. Szczygłowski, który w porozumieniu z ordynariuszem włocławskim, biskupem Stanisławem Zdzitowieckim, zaczął poszukiwania zakonu, by powierzyć mu szkołę, wybór padł na Zgromadzenie Salezjańskie. Dn.13 sierpnia 1919 roku przybyli do Aleksandrowa z Warszawy pierwsi salezjanie, którzy przejęli prowadzenie szkoły, dyrektorem został ks. Kazimierz Masłowski. I tak powstał nad Tążyną ośrodek promieniujący polską kulturą, kształtujący polskich inteligentów, niczym Krzemieniec nad Ikwą. Bo i profesorowie byli równie wybitni.

W czasie wojny z bolszewikami w 1920 roku w budynku gimnazjum założono szpital wojskowy. Młodzież powróciła do szkoły dopiero pod koniec stycznia 1921 roku. Gimnazjum było jedyną w powiecie szkołą średnią o profilu humanistycznym. Dla młodzieży z dalszych miejscowości otworzono internat. Uczelnia przyciągała uczniów z całej Polski wysokim poziomem lekcji języka polskiego, łaciny, sztuk teatralnych pisanych przez księży polonistów i wystawianych przez młodzież.

Dnia 26 czerwca 1927 roku odbyło się uroczyste poświęcenie szkoły, którego dokonał Prymas Polski Kardynał August Hlond. A 70 lat później liceum przyjęło imię Wielkiego Prymasa wraz z przesłaniem:
„Młodzieży droga! Bądź pokoleniem najgłębiej chrześcijańskim i pokoleniem najszczytniej polskim. Niech się w tobie dopełni to odrodzenie polskiej duszy, które rodzi się z pokornego wstrząsu w konfesjonale, a dynamizuje się Duchem Świętym i chlebem mocnych przy eucharystycznym stole”.
„II wojna światowa to czas ofiar salezjańskich nauczycieli, którzy pozostali do końca wierni maksymie ks. Bosko: „Da mihi animas, caetera tolle”.

Po wojnie wskrzeszono salezjańskie dzieło – na krótko, zbyt wielkie były przeszkody, chociażby w postaci państwowej komisji, która kosztem uczniów położyła kres salezjańskiej działalności.

Dziś uczelnia nad Tążyną buduje na mocnych podstawach kształcenia i wychowania w duchu św. Jana Bosko. Ma ambicje bycia Krzemieńcem Kujawskim. Gromadzi ludzi otwartych umysłów i serc, dzięki czemu może się pochwalić świetnymi wynikami egzaminów zewnętrznych, studentami najlepszych uczelni, a przede wszystkim ludźmi dotkniętymi niezwykłym skrzydłem genius loci.

Autor

Zyta Kulesza

Źródło

Udostepnij