Przejdź do treści

Czytelnia

Zambia: Na wywiadówkę przyjdzie ks. Bosko

  • Katarzyna BerlińskaJest studentką Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (po V roku na kierunku: Zdrowie Publiczne i po II roku Ratownictwa Medycznego). Przez jeden rok pracowała w przedszkolu i w oratorium na misji sióstr salezjanek w Mansie.
fot. pila.salezjanie.pl
fot. pila.salezjanie.pl

Kiedy chłopiec dostał buty i mundurek, na jego chudej twarzy wymalował się uśmiech. Teraz będzie mógł zacząć od nowa. Michaele to kolejne dziecko ks. Bosko.

Serdecznie pozdrawiamy z Mansy!
Czas leci szybko, od ostatniego sprawozdania minęły już prawie 2 miesiące.
Wydarzeniem zamykającym styczeń były obchody związane ze świętem Jana Bosko odbywające się w centrum młodzieżowym. Świętowaliśmy trzy dni, rozpoczęliśmy w piątek, zakończyliśmy wspólną Mszą Świętą w niedzielę. Zorganizowaliśmy liczne gry, zabawy, rozgrywki w siatkówkę, netboola i oczywiście piłkę nożną. Oprócz sportowych zajęć było cos dla umysłu. Konkurs o Janie Bosko i działalności salezjańskiej. Nagroda jedna - więc rywalizacja była bardzo zacięta. W poniedziałek mięliśmy wspólną mszę dla całej młodzieży ze szkoły, przedszkola i wioski. Po mszy udaliśmy się do holu, gdzie oglądaliśmy występy młodzieży.

Również my, w naszym małym oratorium, spędziliśmy ten dzień w sposób szczególny. Dzięki księżom salezjanom, którzy użyczyli nam placu, nasi podopieczni mogli zagrać (może pierwszy raz w swoim życiu) mecz na boisku z prawdziwego zdarzenia. W tym dniu odbyły się zawody w piłkę nożną i netboola. Po zakończeniu imprezy z radością na twarzach, ponownie udaliśmy się do kościoła, aby podziękować Bogu za czas świętowania. Było bardzo radośnie i głośno. Wszyscy wiwatowali na cześć naszego bohatera świętego Janka Bosko. Po mszy najbardziej wytrwali dostali cukierki i ciastka.

Po bardzo hucznym i radosnym czasie przyszedł okres wyciszenia i skupienia - Wielki Post. W Środę Popielcową udaliśmy się do kościoła na posypanie głów popiołem. Dla niektórych dzieci było to bardzo dziwne i zaskakujące wydarzenie. Jedno dziecko otworzyło buzię kiedy siostra zamierzała wykonać znak na jego czole. Wielki Post w Afryce jest rzeczywiście czasem zupełnie innym niż w Polsce. W tym okresie nie używa się bębnów, ani żadnych instrumentów muzycznych. Msze są bardzo spokojne.

W piątki chodzimy na Drogę Krzyżową. Kościół jest pełny wiernych, tych małych i tych dużych. Ludzie w ogromnym skupieniu słuchają i rozważają w swoim sercu poszczególne stacje Drogi Krzyżowej. Dla nas jest to również czas głębszego przygotowania się do Zmartwychwstania Pańskiego.

Michaele - syn ks. Bosko
Tydzień temu staruszka przyszła ze swoim wnuczkiem do sióstr z prośbą o pomoc (bardzo często ludzie przychodzą właśnie tutaj). Niestety nie jest to możliwe, żeby wszystkim tej pomocy udzielić. Ale kobieta była na tyle zdeterminowana, że przyszła kolejny raz z tą samą prośbą, pokonując bardzo duży dystans. Staruszka bardzo chciała, żeby jej wnuczek mógł chodzić do szkoły. Michaele Mulenia chodził do 4 klasy. Z braku finansów został zmuszony do przerwania edukacji, co w Afryce zdarza się bardzo często. Został osierocony przez rodziców kiedy miał 4 lata. Jego opiekunem na chwilę obecną jest schorowana babcia, której w każdej chwili może zabraknąć. Ta starsza kobieta zajmuje się też synem, alkoholikiem. Z chwilą jej odejścia, Michaele pozostanie sam. Zależy jej bardzo na tym, żeby zapewnić wnukowi podstawowe wykształcenie.

Kiedy pomagamy dziecku w potrzebie, najpierw sprawdzamy jego rzeczywistą sytuację rodzinną. Często ludzie konfabulują, żeby pozyskać jak najwięcej środków. W tym przypadku starsza kobieta mówiła prawdę. Warunki w jakich ten chłopiec żyje są tragiczne. Osoba odwiedzająca tę rodzinę powiedziała, że na kolacje, babcia przygotowała jedną kolbę kukurydzy. Był to ich jedyny posiłek w ciągu dnia. Dzięki opatrzności Bożej i dobrym sercom sióstr, chłopiec otrzymał wyczekiwaną pomoc. Następnego dnia zaopatrzono go w mundurek i buty. W trakcie dopasowywania rozmiaru pani ekspedientka zapytała nauczyciela, który był z tym chłopcem, czy jest jego ojcem. Opiekun odpowiedział że jest to dziecko Jana Bosko. Ciekawe kto przyjdzie na jego wywiadówkę. Podczas przymierzania uniformu, widać było ogromne wzruszenia na twarzy chłopca i wdzięczność za okazana pomoc.

Adoptuj dziecko
Ta opowieść poruszyła nie tylko nasze serca, ale również serca tutejszych mieszkańców. Ludzie zasłuchani w historię Michaele zobowiązali się zakupić mu przybory szkolne. Niestety wiele innych dzieci jest pozbawionych takiej szansy. Dzięki programowi "Adopcji na odległość", która tak prężnie działa w Polsce, wiele dzieci ma możliwość dalszego kształcenia. Ogromne podziękowania dla ludzi którzy są włączeni w ten piękny dar. Również my zachęcamy do przyłączenia się do tej akcji. Bo dzięki temu większa ilość dzieci i młodzieży będzie magla się uczyć. Dla rodziców adopcyjnych to może tak nie wiele, ale dla nich to szansa na lepsze życie. Dziękujemy za wszelkie informacje z kraju i nie tylko. Pozdrawiamy serdecznie z Mansy. Zapewniając w codziennej modlitwie.

16 marca 2011
Małgorzata Tylec i Katarzyna Berlińska
Zambia, Mansa

Autor

Katarzyna Berlińska
Jest studentką Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (po V roku na kierunku: Zdrowie Publiczne i po II roku Ratownictwa Medycznego). Przez jeden rok pracowała w przedszkolu i w oratorium na misji sióstr salezjanek w Mansie.

Źródło

Salezjański Ośrodek Misyjny


Udostepnij