Przejdź do treści

Czytelnia

Wartość pracy

  • Ewa Rozkrut

Nie oszczędzajmy naszym pociechom wysiłku fizycznego. Jeśli odczują na własnej skórze, jak smakuje praca, to w konsekwencji dostrzegą trud u innych.

Poczynając od najmłodszych lat, powinniśmy nasze dzieci przyzwyczajać do obowiązków. Już w wieku przedszkolnym warto je przekonywać do porządkowania zabawek czy zachęcać do pomocy podczas przygotowywania posiłków. Jest to dobry czas, aby bez niepotrzebnych nacisków wprowadzać je do współodpowiedzialności za dom i siebie nawzajem. Gdy zaczną systematycznie sprzątać swoje zabawki, pomagać przy nakrywania stołu, zmywaniu, podlewaniu kwiatów czy też odkurzaniu, to poczują się docenione. Jednocześnie w naturalny sposób przyzwyczają się do wypełniania obowiązków i do estetyki wokół siebie. Te czynności w późniejszym okresie nie będą wywoływały gwałtownych sprzeciwów, bowiem istnieje szansa, iż będą wykonywane automatycznie.

Jednak jeżeli dotychczas życie rodzinne toczyło się innym torem, nic straconego. Sądzę, iż nawet dzieci w wieku szkolnym uda się namówić do współodpowiedzialności za prace domowe. Warto przeprowadzić z dziećmi szczerą rozmowę na ten temat. Ważne jest wysłuchanie racji przedstawianych przez nie. Nie spieszmy się z prezentacją własnego stanowiska. Z doświadczeń mojej rodziny wiem, że dzieci mają wiele trafnych obserwacji.

Oczywiście wszystko wydaje się łatwe, gdy mamy do czynienia z ludźmi miłującymi ład i porządek. A co robić, kiedy w domu mieszka mały bałaganiarz? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Jednak, jeśli nie udaje się go sprowokować do systematycznego sprzątania, to można mobilizować chociaż do okazjonalnego porządkowania swojego otoczenia. Sądzę, iż należy pomagać mu w utrzymywaniu porządku, a w zamian przypisać inne zadania, np. robienie drobnych zakupów czy wynoszenie śmieci.

Nie oszczędzajmy naszym pociechom wysiłku fizycznego. Jeśli odczują na własnej skórze, jak smakuje praca, to w konsekwencji dostrzegą trud u innych. Nawet jest szansa, że pomogą innym z własnej inicjatywy. Wrażliwość nie pozwoli im przejść obojętnie, gdy zobaczą bliźniego w potrzebie. Cecha, którą można określić mianem "pracowitości", nie jest wrodzona. Po prostu należy ją ćwiczyć, wypracowywać. Jako rodzice jesteśmy za to odpowiedzialni.

Ewa Rozkrut

Autor

Ewa Rozkrut

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (3/2004)


Udostepnij