Przejdź do treści

Czytelnia

Ksiądz Franciszek Miśka - męczennik za wiarę

  • ks. Jarosław WąsowiczSalezjanin. Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii.

Wiek XX stał się dla chrześcijan wiekiem męczeństwa. Nigdy wcześniej tak wielu wyznawcom Chrystusa nie przyszło złożyć świadectwa wiary okupionego daniną krwi. Wśród męczenników XX w. znajdują się wielu Polaków, a jednym z miejsc martyrologium polskiego duchowieństwa stał się w okresie II wojny światowej klasztor w Lądzie n. Wartą, znajdujący się od 1921 r. pod opieką salezjanów.

Wiek XX stał się dla chrześcijan wiekiem męczeństwa. Nigdy wcześniej tak wielu wyznawcom Chrystusa nie przyszło złożyć świadectwa wiary okupionego daniną krwi. Wśród męczenników XX w. znajdują się wielu Polaków, a jednym z miejsc martyrologium polskiego duchowieństwa stał się w okresie II wojny światowej klasztor w Lądzie n. Wartą, znajdujący się od 1921 r. pod opieką salezjanów.

Obóz internowania w Lądzie został utworzony przez hitlerowców 6 stycznia 1940 r. Umieszczono w nim kapłanów i kleryków z kilku polskich diecezji i zgromadzeń zakonnych, na czele z biskupem sufraganem włocławskim Michałem Kozalem. Internowano tu także gospodarzy klasztoru - salezjanów. Dyrektor wspólnoty ks. Franciszek Miśka został przez gestapowców mianowany "komendantem" obozu bezpośrednio odpowiedzialnym przed nimi za porządek.

Nie była to łatwa funkcja. Ksiądz Miśka musiał zmagać się z wieloma problemami. Chciał, aby warunki internowania były jak najbardziej znośne dla przebywających w Lądzie kapłanów. Mimo wszelkich trudności potrafił z pogodą ducha i wielkim sercem otoczyć opieką wszystkich współwięźniów. Kapłani tu więzieni wspominali po wojnie, że ks. Franciszek miał dla każdego słówko pocieszenia, posiadał też umiejętność podnoszenia na duchu w chwilach ciężkich. W czasie wizyt gestapo z ofiarnością próbował zawsze ułagodzić oprawców. Nie zawsze się to jednak udawało. Pewnego razu wywieziono komendanta do Inowrocławia, gdzie ukarano go karą chłosty. Współwięzień salezjańskiego dyrektora - ks. biskup Franciszek Korszyński po latach w Jasnych promieniach z Dachau napisał, że ks. Franciszek Miśka swoją postawą zdobył sobie umysły i serca wszystkich. W tych obozowych dniach ks. Franciszek, z racji funkcji jaką pełnił, stał się jednym z najbliższych współpracowników i powierników bpa Michała Kozala - "mistrza męczenników", jak nazywa sufragana włocławskiego dekret beatyfikacyjny z 1987 r.

Lądzki etap męczeństwa skończył się dla ks. Franciszka Miśki w październiku 1941 r. Z klasztoru został przewieziony do obozu przejściowego w Konstantynowie k. Łodzi. W dniu 30 października 1941 r. stał się więźniem obozu koncentracyjnego w Dachau. Tu także budował innych swym optymizmem i cierpliwością w znoszeniu cierpień, których doznawał zwłaszcza wskutek choroby. Podczas noszenia kotłów z zupą upadł tak nieszczęśliwie, że zmiażdżył sobie rękę. Opatrzono mu ją prowizorycznie i po trzech dniach znowu odesłano do pracy, która osłabiła go do końca. Z wycieńczenia i głodu w zupełnej świadomości, modląc się i pocieszając innych oddał Bogu ducha w niedzielę Trójcy św. 30 maja 1942 r.

Ks. Franciszek Miśka, syn ziemi śląskiej, zmarł w wieku 44 lat. Był 25 lat salezjaninem, 15 lat kapłanem. Poddany najcięższej próbie wiary i charakteru, zniósł ją zwycięsko. Ubogacił Kościół i Zgromadzenie Salezjańskie swoją męczeńską krwią. Poczyniono pierwsze kroki, aby znalazł się gronie męczenników II wojny światowej -kandydatów do wyniesienia na ołtarze.

ks. Jarosław Wąsowicz SDB

Autor

ks. Jarosław Wąsowicz
Salezjanin. Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii.

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (11/2002)


Udostepnij