Przejdź do treści

Czytelnia

Rodzina i szkoła

  • ks. Wiesław ŻygadłoSalezjanin
fot. wielgowo.salezjanie.pl
fot. wielgowo.salezjanie.pl

Okna nie mogą być wyżej niż 60 cm od ziemi - kłóci się nauczycielka przedszkola z architektem, który projektuje nowy budynek dla przedszkolaków. - To śmieszne, przecież to budynek, a nie domek dla krasnoludków - odpowiada architekt. - Ale dlaczego dzieci zawsze muszą stawać na palcach lub wchodzić na krzesło, jeżeli chcą zobaczyć, co się dzieje za oknem? To ma być wygodne dla dzieci, a nie dla dorosłych, czy pan to rozumie? Dorośli mogą się pochylić, a dzieci są po prostu za małe.

Patrząc na młodzież, zadajemy sobie wiele pytań. Odkrywamy, że wielokrotnie to nie rodzice, szkoła czy oratorium mają największy wpływ wychowawczy, ale koledzy z ulicy, klatki schodowej, podwórka. O ile socjologowie mówią o faktach, to wychowawcy muszą sobie zadać pytanie, dlaczego się tak dzieje.

Szkoła i rodzina za często zapominają, kto powinien być dla nich najważniejszy. Rodzice przeciążeni zajęciami, zajęci sobą nie mają czasu dla dzieci. A szkoła? Przecież jej zadaniem jest nie tylko uczenie.

Zdobywanie wiedzy

Dzieci nie patrzą z sympatią na szkołę i tracą chęć uczenia się, gdyż trudno im dostrzec związek między tym, czego się uczą a życiem. Również młodzież nie widzi tego związku i bez pomocy innych nie będzie w stanie go zauważyć.

Wielu młodych ludzi jest "przyciąganych" do nauki przez różne bodźce zewnętrzne, np. nowe technologie. Młodzi często wierzą, że w życiu wystarczy umiejętność obsługiwania nowoczesnych urządzeń. Nie chcą wnikliwie uczyć się tego, co leży u podstaw wiedzy. Jeżeli zabraknie ludzi, którzy wytłumaczą konieczność cierpliwego zdobywania wiedzy krok po kroku, szkoła będzie się wydawać utrudnieniem, a wysiłek intelektualny, cierpliwość i praca będą odstraszać.

U księdza Bosko

Ksiądz Bosko pozostawił ideał środowiska wychowawczego, które integralnie zajmuje się młodym człowiekiem. Oratorium, które założył, było domem, który przygarnia; parafią, która ewangelizuje, szkołą, która przygotowuje do życia i podwórkiem, gdzie spotykają się przyjaciele. Do podobnego ideału powinny dążyć wszystkie środowiska, które zajmują się młodzieżą, w szczególności zaś szkoła, gdyż ona jest miejscem, w którym młodzież spędza znaczną część swego życia. Może temu ideałowi sprostać jedynie szkoła dostosowana do wymogów dzieci i młodzieży.

Nie tylko nauka

Aby szkoła mogła być lubiana przez uczniów, przez rodziców i przez nauczycieli, potrzebna jest przede wszystkim odpowiednia kadra wychowawcza. Młody człowiek powinien znaleźć nie tylko specjalistów od języków, matematyki, fizyki czy chemii, ale dojrzałych i zafascynowanych "przewodników", którzy pomogą mu odkrywać świat i to, co najważniejsze w życiu. Uczniowie powinni związać się z nauczycielami, znaleźć w nich doradców przekazujących swą wiedzę z kompetencją i pasją. Nauczyciele - to nie tylko ci, którzy uczą, ale także pomagają przechodzić przez labirynt problemów; to ludzie, do których młodzież powinna mieć zaufanie. Oni mają pomóc młodym w dokonaniu wyboru przyszłej drogi, łagodzić konflikty z rodzicami.

Do tego, by być nauczycielem w duchu księdza Bosko, nie wystarczy tytuł pedagoga, potrzebne jest jeszcze powołanie do bycia z młodzieżą.

Pomagać rodzinie

Rodzina powinna współpracować ze szkołą. Często, gdy dziecko wraca ze szkoły, rodzic pyta o oceny, a nie o to, czego się nauczyło, czy jest zadowolone, czy wszystko rozumie. Zadaniem wychowawcy jest pomóc rodzicom w odkryciu takiej ich roli, czasem wskazać sposób rozmowy z dzieckiem o tym, co najważniejsze, przypomnieć o konieczności słuchania swoich dzieci.

Jeśli rodzice są związani ze szkołą, a nauczyciele zadowoleni ze swej roli, dziecko nie znajdzie się na podwórku pomiędzy blokami. Tylko wtedy można pomóc dziecku spędzić wolny czas w oratorium, klubie sportowym czy kole zainteresowań.

Wiesław Żygadło

Autor

ks. Wiesław Żygadło
Salezjanin

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (1-2/2002)


Udostepnij