Przejdź do treści

Czytelnia

Nowi w klasie

Dotąd byliśmy zgraną klasą, często spotykaliśmy się w domu, organizowaliśmy różne imprezy klasowe i szkolne. Po wakacjach przyszło do nas kilka nowych osób i teraz wszystko się zmieniło. Niechętnie chodzimy do szkoły, bo ciągle są jakieś rozróby. Szczególnie dwóch chłopaków obrzydza nam życie. Zaczepiają dziewczyny, chłopaków prowokują do bójek, zabierają różne rzeczy, szarpią itd. Upodobali sobie kilku kolegów i ich najbardziej prześladują. Przeszkadzają na lekcjach, aż nauczyciele na nas wszystkich krzywo patrzą. Dzieją się też gorsze rzeczy, trzeba dawać im np. śniadanie, kłamać nauczycielom, a jak nie, to chcą pieniędzy (od niektórych już brali). Mówią, że oni tu rządzą, a jak nie, to zobaczymy. My już mamy tego dość, ale niektórzy się boją i udają, że nic nie widzą. Co robić?

Musicie się bronić, i to zdecydowanie. W tym celu trzeba ujawnić cały proceder. Terror w tym jest podobny do szantażu, że jego siła tkwi w tajemnicy. Największym zagrożeniem dla napastników jest ujawnienie, pokazanie, co się dzieje (i przede wszystkim, że w ogóle dzieje się coś złego). Tego najbardziej boją się winowajcy. Starają się wzbudzać strach za pomocą gróźb i przekonać was, że walka z nimi nie ma sensu. To nieprawda, oni sami o tym wiedzą. Rozumiem, że może to być trudne i możecie się bać. Spójrzcie na sytuację z boku: dwoje uczniów rządzi i narzuca swoją wolę dwudziestu innym kolegom (no, może niezupełnie kolegom), a reszta się na to godzi. Przecież to absurd, prawda?

Niektórzy spośród was nie chcąc się angażować w jakikolwiek konflikt, sądzą może, że biernością "kupią" sobie spokój. To złudzenie. Nie da się udobruchać tyrana uległością. Jest dokładnie odwrotnie. Gdy ktoś widzi, że jest bezkarny w popełnianiu zła, to posunie się dalej. Bezkarność rozzuchwala.

Dlatego sprawę trzeba ujawnić w sposób przemyślany i zorganizowany. Najpierw naradzić się we własnym gronie i zorientować się, co sądzą o tym koledzy i koleżanki w klasie. Ci, którzy są bierni, prawie zawsze zmieniają zdanie, gdy widzą, jak ktoś inny zaczyna działać. Razem możecie wymyślić sposób obrony. Trzeba wciągnąć do akcji całą klasę; musicie być solidarni. Nie dajcie się rozbić, zastraszyć ani przekupić (mogą naciskać na was pojedynczo). Każda grupa ma dużą siłę nie tylko na zewnątrz, lecz też wobec swoich członków.

Moim zdaniem problem jest tak poważny, że trzeba będzie zwrócić się z nim do dorosłych. Wiem, że nie lubicie skarżenia, ale lojalność wobec przestępstwa to zło i tchórzostwo. Ukrywając wszystko i milcząc postępujecie dokładnie tak, jak chcą wasi "szefowie" (wygląda na to, że nimi faktycznie są).

Trzeba zacząć od wychowawcy. Spotkajcie się wszyscy, może to być poza szkołą. Dobrze, żeby był obecny jeszcze inny zaufany nauczyciel i ktoś z rady rodziców. Dużą rolę ma samorząd klasowy. Poza tym później trzeba będzie zawiadomić samorząd szkolny. Wtedy musicie przedstawić problem i ściśle podać fakty. Omówcie poszczególne wydarzenia z dokładnym opisem okoliczności. Niech każdy z was, kogo to dotyczyło lub widział zaczepki wobec kogoś innego, omówi to ze szczegółami. Najbardziej przekonujące będzie, jeśli wielu z was opisze te incydenty tak jak to widział ze swej strony. Następnie opracujcie strategię, czyli plan, jak postąpicie, kiedy dojdzie do następnej zaczepki. Nastawcie się na to, że prędzej czy później nastąpi ona na pewno. Rozważcie różne warianty, np. czy zaczepią dziewczynę, chłopaka, w jakim miejscu w klasie (na korytarzu czy w innym miejscu szkoły) albo poza nią.

Kolejnym krokiem będzie rozmowa czy raczej oznajmienie delikwentom, że jako klasa nie zgadzacie się na ich "rządy" i nie będziecie ich tolerować. Przy tym bądźcie obecni wszyscy, mówcie kolejno, na zmianę. Jeśli nie będzie poprawy, trzeba powtórzyć to w gronie szerszym (wychowawca, nauczyciele itp.). Najważniejsza jednak będzie natychmiastowa reakcja całej klasy w obronie kogokolwiek z waszego grona. Nauczyciele zajmą się dalszym tokiem, bo ofiarami mogą się stać uczniowie z innych klas, dlatego trzeba ich ostrzec. Taka sprawa musi być znana w całej szkole i jest problemem wszystkich, bo wszystkich dotyczy. Życzę Wam odwagi i solidarności!

Sławka

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (11-12/2001)


Udostepnij